"Rzeczpospolita": Ustawa hazardowa daje monopol firmie IGT i straty dla Skarbu Państwa

rzeczpospolitaustawahazardowa.jpg

Wokół ustawy hazardowej jest sporo wątpliwości, o których przed śmiercią mówił poseł Rafał Wójcikowski - pisze "Rzeczpospolita". Największe budzą zapisy, dzięki którym monopol na dostarczenie automatów do gier (tzw. jednorękich bandytów) i ich serwisowania otrzyma amerykańska firma IGT.

Piątkowa "Rz" przypomina, że ustawa hazardowa została przyjęta przez Sejm 15 grudnia i ma wejść w życie od kwietnia. Dotychczas sprawy nie poruszyły główne media, o ustawie można znaleźć cząstkowe informacje na mniejszych portalach. Największe wątpliwości budzą zapisy, dzięki którym monopol na dostarczenie automatów do gier (tzw. jednorękich bandytów) i ich serwisowania otrzyma amerykańska firma IGT (dawniej GTECH).

"Przy dużych stratach dla budżetu państwa" – zauważa w rozmowie z „Rzeczpospolitą" poseł Kukiz'15 Bartosz Józwiak. "Szacowaliśmy, że to będą straty w wysokości minimum 7 mld zł" – dodaje.

Dlaczego straty? Umowa z IGT ma zostać zawarta przez spółkę Skarbu Państwa – Totalizator Sportowy. Problem w tym, że jego zyski są zbyt niskie na pokrycie kosztów zakupu automatów - liczonych w miliardach złotych, co sprawia, że różnicę dołożyć będą musieli obywatele - pisze gazeta.

Z informacji "Rzeczpospolitej" z dwóch niezależnych źródeł wynika, że podczas forum ekonomicznego w Krynicy mocno lobbowano na rzecz IGT, która niedługo później otrzymała monopol na dostawę maszyn.

"Sprawa jest o tyle dziwna, że firma podlega obecnie gigantycznej kontroli służb w Stanach Zjednoczonych" – mówi gazecie inny poseł, który prosi o anonimowość.

O kwocie 30 tys. zł za sztukę, którą ma płacić TS, mówił z mównicy sejmowej poseł Wójcikowski, który dodał, że takich automatów ma zostać kupionych 60 tys. Sprawdziliśmy ceny tego typu maszyn na portalach handlowych i najwyższą kwotą było kilkanaście tysięcy złotych - pisze "Rz".

W związku z ustawą miała powstać też spółka, za pomocą której państwo ma zmonopolizować rynek hazardu. 9 lutego w tej sprawie złożyli do ministra finansów interpelację dwaj posłowie Kukiz'15: Bartosz Józwiak i Tomasz Rzymkowski, którzy kontynuują temat po śmierci Wójcikowskiego. Pytają w niej o pełne dane spółki, o firmę, która zajmie się obsługą serwisową maszyn i urządzeń hazardowych, a także o podmiot, który dostarczy urządzenia i oprogramowanie. "Zwracam się także z prośbą o upublicznienie umowy handlowej zawartej pomiędzy spółką Skarbu Państwa a podmiotami będącymi dostawcami i serwisem obsługującym wcześniej wspomnianą spółkę" – brzmi ostatnia prośba z interpelacji. Na razie posłowie nie uzyskali odpowiedzi.

Ustawa ma wejść w życie od kwietnia, a niektóre zapisy nawet od lipca. "Obecnie ta ustawa utknęła i pojawiają się głosy, że może być znowelizowana, ale nie ma pewności, bo wszyscy nabrali wody w usta" – mówi gazecie poseł Józwiak.

Kolejne wątpliwości - jak pisze "Rzeczpospolita" wzbudza ekspresowy tryb przyjęcia ustawy. Pierwsze czytanie odbyło się 14 września, potem projektem zajmowała się komisja finansów publicznych, następnie stworzona specjalnie do tego podkomisja, w której był poseł Wójcikowski. Jego poprawki były jednak odrzucane, a 14 i 15 grudnia odbyły się dwa kolejne czytania i głosowanie. 16 grudnia bez poprawek ustawę przyjął Senat i tego dnia trafiła na biurko prezydenta, który podpisał ją 28 grudnia. Choć ustawa niedługo ma wejść w życie, to z funkcji prezesa Totalizatora zaledwie po 10 miesiącach pracy zrezygnował Łukasz Łazarewicz. Poinformował o tym w oświadczeniu z 7 lutego, w którym wyliczał pasmo swoich sukcesów na stanowisku.(PAP)