Szkocja powoła narodowego operatora energii

szkocjapowolanarodowego.jpg

Pierwsza minister Szkocji Nicola Sturgeon zapowiedziała we wtorek powołanie narodowego operatora energii, który miałby sprzedawać energię po kosztach operacyjnych. Zaznaczyła również, że Szkocka Partia Narodowa (SNP) pozostaje "ugrupowaniem niepodległości Szkocji".

W przemówieniu na zakończenie konferencji programowej SNP w Glasgow pierwsza minister tłumaczyła, że nowy operator miałby rozpocząć działanie przed 2021 rokiem i sprzedawać energię "po cenie tak bliskiej kosztów, jak to możliwe", rozbijając dotychczasowy model konkurencji na rynku energii.

Liderka SNP nakreśliła także szereg propozycji dotyczących m.in. zwiększenia finansowania opieki nad trzy i czterolatkami, a także szeregu ulg socjalnych, w tym dla osób, które wychowały się w rodzinie zastępczej lub domu dziecka.

Sturgeon odrzuciła sugestię, że wynik czerwcowych przedterminowych wyborów parlamentarnych, w których ugrupowanie straciło 21 z 56 mandatów w Izbie Gmin, zawiesił dalsze dyskusje o niepodległości Szkocji. Bezpośrednio po głosowaniu wielu ekspertów sugerowało, że zmęczenie tym tematem było jedną z przyczyn gorszego od spodziewanego wyniku wyborczego.

Szefowa szkockiego rządu powtórzyła jednak, że SNP jest "partią niepodległości", a "w obliczu tego, że brytyjski rząd jest pogrążony w chaosie i ciągnie kraj w kierunku spadku znaczenia, potrzeba (przedstawiania argumentów za niepodległością - PAP) nigdy nie była większa".

Zdaniem liderki SNP poparcie dla niepodległości będzie rosło z czasem w związku z planowanym wyjściem Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. W samej Szkocji większość wyborców zagłosowała za zachowaniem członkostwa we Wspólnocie (62 proc. do 38 proc.).

Nie sprecyzowała jednak horyzontu czasowego dla możliwego ponownego referendum w tej sprawie po tym, gdy wcześniej przedstawione plany przeprowadzenia drugiego głosowania na jesieni 2018 roku lub wiosną 2019 roku zostały odsunięte w czasie.

Najnowszy sondaż YouGov wskazuje, że odłączenie się od Wielkiej Brytanii popiera zaledwie 39 proc. Szkotów, a 50 proc. jest przeciwnych. 7 proc. nie ma zdania w tej sprawie, a kolejne 4 proc. nie wzięłoby udziału w głosowaniu. Jednocześnie 52 proc. osób uważa, że w ciągu następnych pięciu lat nie powinno dojść do referendum w tej sprawie.

Z Londynu Jakub Krupa (PAP)